W projekcie Become Forecaster autonomiczne predykcje nie działają tak, jak sobie tego życzyłem.
Przypomnijmy założenia. Każdy z agentów wyposażony był w system prompt i możliwość szukania w internecie (web_search tool), codziennie szacując prawdopodobieństwo dla kilku zdarzeń (CRON).
Zauważyłem niestety, że mimo wczorajszego odpadnięcia Francji z Mundialu, boty nadal dają jej ~20% szans na zwycięstwo. To ewidentny błąd, bo jej szanse to już maksymalnie 1%. To wskazuje na niedoskonały system pozyskiwania danych; zbyt dużo wiary w jeden prosty mechanizm wbudowany w dostawcę silnika LLM.
Po pierwsze, eksperyment ten był obarczony wieloma błędami metodologicznymi; najważniejszy z nich dotyczy właśnie wyszukiwania. Jeśli każdy z agentów ma swój własny prompt i wnioskuje na podstawie własnych wyszukiwań, to mamy co najmniej 2 zmienne wpływające na wynik. Wyizolujmy jedną, system prompt i niech boty wnioskują na podstawie tych samych informacji.
Po drugie, filozoficznie rzecz biorąc, powyższy eksperyment nie wnosi zbyt wiele wartości rynkowej. Może nam pomóc ustalić najdoskonalszy prompt. Takie podejście jest osadzone w myśleniu z 2010 roku. Chcąc rzeczywiście przewidzieć jakieś zdarzenie, lepiej byłoby zorganizować boty w sieć lub system, który w ramach określonych granic (budżet, narzędzia) będzie nieustannie parł do aktualizacji własnych przekonań. Co więcej, takie podejście mogłoby zawęzić się do specjalizacji domenowej (finanse, sport) i budować rzeczywistą wartość. Kupować akcje, obstawiać wyniki, lub coś z drugiego rzędu: dostarczać dane firmom maklerskim lub bukmacherskim.
Na początek przetestujmy przez około dwa tygodnie same prompty na podstawie (wciąż niedoskonałej) wspólnej bazy wiedzy. Boty nadal nie będą miały pamięci. Następnie będę mógł policzyć wyniki – czy boty radzą sobie lepiej same, czy zagregowane, jakie informacje dają im wiedzę, a jakie nie.