Moja poranna rutyna polega na tym, że pozwalam spać mojej żonie. Zdobywam się na odrobinę empatii i dotykam stopami (nie lubię) zimnych kafli. Od 11 stopni na zboczu przy El Zurreón dzielą nas drewniane okna z jedną szybą. Zabieram dziewczynki ze sobą na dół po schodach, odpalam piecyk. Żeby poranek był spokojny, najlepiej zaplanować każdemu coś ważnego, dajmy na to, przesypywanie ziarenek do kawy, z pojemniczka do kubeczka. A potem podwoić ilość Ważnej Pracy, z kubeczka do pojemniczka. Z pojemniczka niestety, ziarenko wpada prosto do nosa. Na szczęście wyciągam. Jeszcze jeden! Gdzie? Głębiej?! Strugam zapałkę nożem, robię nos Peppy i udaje mi się je wyciągnąć. Odblokowuję drogi oddechowe. Obsmarkane ziarenko wyrzucam. Mniej zabawnie robi się, kiedy z tyłu jęczy młodsza córka.
(więcej…)Kategoria: Hiszpania
-
Rozmawiałem z ochroniarzem papieża
Przyjeżdżamy do Palmar zrezygnowani i zmęczeni, żonglując od trzech godzin playlistami, a ja nie mam ani czasu, ani pomysłu na nagranie czegoś konkretnego. Nie dlatego, że się nie przygotowałem. Bynajmniej, nawet wam wszystko streszczę.
(więcej…) -
Poniente Granadino
Urokowi Hiszpanii łatwo ulec. Uleganie to dobre słowo, bo jesteśmy poznawczo bezbronni wobec kraju, który jest kulturowo tym najdalszym z tych najbliższych. Mimo wspólnego rdzenia europejskiego, kuchnia, folklor i usposobienie Hiszpanów są dla nas czymś obcym, czymś do odkrycia. Jednocześnie w miarę przystępny, dźwięczny język pozwala na przełamanie bariery i kontakt bezpośredni.
(więcej…)