Jestem inżynierem oprogramowania z ponad 10-letnim doświadczeniem. Pracowałem m.in. w Atlassianie, w Jobtome (GiGroup), realizuję własne projekty. Ukończyłem Data Science na Politechnice Gdańskiej oraz Prawo na Uniwersytecie Gdańskim.
Mieszkam i mam rodzinę pomiędzy Kaszubami a Żuławami.
GPT notorycznie ogłupia ludzi w tym sensie, że nie próbują nawet sformułować własnych hipotez. Im częściej dostajesz feedback oparty o AI, tym bardziej cię to irytuje. Im częściej go wysyłasz, tym bardziej ten post jest dla ciebie – co zrobić, by nauczyć się myśleć?
Problem z poprzednią edycją zmian jest taki, że teraz dane stały się niedoskonałe. Wcześniej były niedoskonale zróżnicowane dla każdego agenta, teraz są równie beznadziejne dla wszystkich. Spójrz tu – mimo tego, że przepowiednia się spełniła, agenci upierają się, że nie wiedzą. Dostali takie dane, trudno. Eksperyment dryfuje w dziwnym kierunku. Zamiast próbować powiedzieć nam co się stanie, tworzy kilka barometrów nastrojów z pobieżnej analizy internetu. I to jest piękne, ale nie przybliża nas do prawdy.
Domowa biblioteka, taka, którą możemy nazwać z dumą biblioteczką, zaczyna się od około 300 książek. W tym momencie książki zaczynają budować jakiś większy sens, zaczynają mieć jakiś odcisk twórcy. Mówię to na czuja. Jeśli zbierasz nawet same klasyki albo reportaże, przy 300 egzemplarzach, możesz obdzielić znajomych z różnorodnymi zainteresowaniami całkiem ciekawymi rekomendacjami. To trochę jak z filmami. Albo trochę jak z przeczytanymi książkami. Przy przeczytanych 300 książkach masz zaliczoną znaczną część klasyki i kilka obszarów tematycznych, które cię interesują. 300 książek powinno wypchać regał Billy z IKEA.
Zamiast wyposażać 5 botów w szukanie każdego dnia od zera, każdy dostaje ten sam materiał źródłowy aktualizowany codziennie. Przez to, predykcje zaczynają wyglądać podobnie.